sobota, 19 kwietnia 2014

Życzenia w kolorze niebieskim...

....na nadchodzące dni.

Niechaj upłyną w atmosferze ciepła miłości i błogiego relaksu wśród rodziny , bliskich , przyjaciół.
Bez gonitwy , wibrujących telefonów , spracowanych rąk , obolałych nóg.
Cieszmy się każdym dniem , każdą chwilą.
Dziękuję Wam za to , że jesteście .
Wszystkiego Dobrego .
Kate.

piątek, 4 kwietnia 2014

Niebieski przewodnik

Kiedy mam tzw. twórczą blokadę i ni w ząb nie mogę ugryźć tematu , a pewna rabata jak straszyła tak straszy , szukam inspiracji , jakiegoś  początku tej nowej bajki.
Zazwyczaj najbardziej pomaga mi w tym znalezienie głównego bohatera , czyli rośliny , która będzie wiodła prym na rabacie dzięki  swym wdziękom , przykuwając uwagę  oryginalnym pokrojem , a przede wszystkim kolorem .
Potem mam już z górki.
Chyba nikogo nie zdziwi , że i tym razem poszukiwania  zaczęłam w kolorze niebieskim .
Zobaczcie , co mnie ożywiło .

drakiew kaukazka

prusznik niebieski
prusznik płożący
Agapant mój ulubiony na tarasy
barbula kaledońska kwiat
barbula kaledońska w całej okazałości
budleja naho blue
kwiat budleji
eukaliptus gunna
hibiskus blue satin
ostróżka king arthur
perovskia łobodolistna
przegorzan pospolity
tojad
niebieska trzykrotka
 Mnie chyba pomogło , znalazłam punkt zaczepienia.
Wirtualny spacer w poszukiwaniu inspiracji otwiera umysł.
Na twarzy maluje się uśmiech , kiedy w tym całym ogrodowym świecie odnajduje się zapomniane gatunki , a są przecież tak piękne np.Drakiew .
 Lub odkrywa się zupełnie nowe .
Dla mnie miłym zaskoczeniem jest Eukaliptus Gunna . Co prawda na Mazurach nadaje się raczej do uprawy pojemnikowej , ale myślę , że warto spróbować.
Zachwyca.
A ciekawość jak prezentuje się naturalnie jest przeogromna , więc jeżeli ktoś z Was posiada już taki okaz , to liczę na Wasze opinie na  jego temat.
Dlaczego tak lubię ten kolor ?
Może dlatego , że jest dla mnie " bliżej " nieba , lub samym niebem na ziemi , kiedy to na górze zasłonią chmury .
Bo jest jak woda , która koi , lub wzburzona pobudza.
I moje marzenia , te z dzieciństwa zawsze były w kolorze niebieskim.
 Teraz  , do tych niebieskich przewodników trzeba dobrać dodatki   , delikatnie ożywić , ogrzać kolorem , wykorzystać  to , co można ze starej rabaty .
Czasami wystarczy kamień w odpowiednim kolorze , czasem donica , lampa ogrodowa , poducha na ławeczkę i wszystko maluje się w jedną spójną całość.
Mój obraz rabaty już namalowany , pora wziąć się za poszukiwania materiału.
Oby sie udało.
Szukajcie inspiracji w kolorze w zapachu w fakturze i twórzcie swoje przestrzenie ogrodowe.
Powodzenia .
Kate.

wtorek, 1 kwietnia 2014

To nie żarty ....stało się ....

...wiosna przyszła  i Candy zakończone.

Ja już wiem i zaraz Wam zdradzę.



Jakie są wyniki losowania , do kogo trafi mój przedwiosenny wianek ?
Jeszcze chwilkę potrzymam Was w niepewności.
Ha ....teraz to mam dylemat .
Takie skromne rękodzieło pojedzie w ręce tak utalentowanej artystycznie osoby . Kiedy otworzyłam zawiniętą w cukierek karteczkę (w cukierkowych kokardkach ukryte były imiona uczestniczek),poczułam się niezręcznie .
Choć dziś Prima Aprilis i mogłabym się pokusić na małego psikusa , losowania nie powtarzam .
Miało być szczerze . Jakoś to zniosę.
Póki co pokarzę Wam moje  pierwsze wiosenne radości . Może  w  międzyczasie trochę ochłonę.
  Sobota cudownie słoneczna była oczywiście dniem pracy.
Robota szła wre , na działce zrobiło się przyjemniej , trejaż połamany przez wiatry został  naprawiony, resztki liści ulicznych wybrane , maliny wypielone ....
Bez gonitwy , pośpiechu czas mijał cudownie.
A i spontaniczne odwiedziny przyjaciół  i herbatka na niebieskiej ławeczce wprowadziły całe towarzystwo w iście sielski nastrój.
Burczenie w brzuchach zaspokoiła  pierwsza grillowana kiełbasa z pajdą chleba i ogórkiem kiszonym w ręku .Smakowało jak nigdy w życiu.
I taka sobotnia krzątanina za nami.
Koleżanki blogerki już dawno chwaliły się pierwszymi wiosennymi kwiatami , a  i ja mogę Wam pokazać odrobinę  koloru .
 Sobotę niestety aparat przeleżał sobie w kieszeni ocieplacza .W tym całym zamieszaniu nikt o nim nie pamiętał .
Za to i dzisiaj złapałam trochę słońca  .Kawa pita w towarzystwie pracujących za plecami pszczół i mnie dodała wigoru.



 I ławeczka też rozpoczęła swój kolejny  ogrodowy sezon.

czekam jeszcze na bordowe prymulki ...wyciągają się nieśmiało
forsycja , języczki i trawa aureola

Moja ulubiona trawa Aureola w ogrodzie zimowała pierwszy raz .
Kiedy zobaczyłam , co z niej pozostało , mało nie pękło mi serce .
Suche źdźbła.
Jednak padające deszcze i ostatnie słoneczne dni dodały mi otuchy.
Przeżyła .
Z głębi ziemi wychodzą pierwsze odrosty , zataczają się w obszerniejszą kępę , także myślę , że odzyska swój zeszłoroczny piękny pokrój.
Uff...
Za to tułacz pstry przepadł , patyczek zostawiłam  jeszcze w ziemi , by przez przypadek nie rozkopać tego fragmentu rabaty. Może jeszcze wzejdzie . Był taki piękny.
Za to mój ciemiernik nareszcie pokazał kwiaty , myślałam , że już w tym roku nie zakwitnie.

I kiedy szukając z aparatem kolorów ,

fiołeczki , szafirki , i chciałoby się powiedzieć hiacynty ...he, he , a miniaturowy żonkil niebawem
zrobiło mi się już dobrze ciepło  , to i popracowałam trochę.


Wysadziłam do ziemi lilie azjatyckie i latrie .
Lilie dostałam w prezencie , poleżały parę dni w domu i mocno wybujały .
Trochę szybko , mam nadzieję , że poranne przymrozki  ich nie zmarnują.
A i jeszcze mnie poniosło  w stronę warzywnika .


Tak szybciutko rzodkiewkę , koperek  i sałatę posiałam.
Nich ciepło mają i  szybko rosną .
Tak mi już tęskno za twarożkiem z rzodkiewką , za pomidorową z koperkiem  i zieloną kanapką z sałatą.
     I przechodzę nareszcie do najistotniejszych informacji dzisiejszego dnia.
A mianowicie ogłaszam , że moje pierwsze przedwiosenne Candy zostało zakończone.
W wyniku losowania okazało się  , że mój wianek trafi do Kamili , która prowadzi blog Happy Alimak.
Gratuluję i cieszę się niezmiernie , że znajdzie swoje miejsce gdzieś pośród innych kolorowych włóczek ,  nitek i kokardek.
A Was zachęcam , odwiedzajcie Kamilę . Podobnie jak ja zakochacie się w jej cudownych pracach.
Sami zobaczcie. Prawdziwy obłęd . Lawenda  jest przecudna.
I to zdjęcie .....
                                     


Teraz chyba rozumiecie , dlaczego poczułam zażenowanie.
Jest mistrzynią.
Lawendowa bajkowa torba..
Kamilo , gratuluję!!!
Talentu i wianka przy okazji .
Dzięki niemu  się poznałyśmy .
Wianek pakuję i wysyłam do Twojej cudownej krainy.
Dziękuję Wam wszystkim .
Za miłe słowa , za odwiedziny w moim ogrodzie , za to , że jesteście .
Zapraszam , pozdrawiam i szalonego dnia życzę.




niedziela, 16 marca 2014

Burak będzie , czy nie będzie ? Czyli projekt mego warzywnika w zgodzie z naturą i współrzędną uprawa roslin.

Dostałam wiosennego przebudzenia , a co za tym idzie jakiegoś polotu do wszelkich działań.
Nie muszę chyba wyjaśniać , że to za przyczyną słońca wszechmocnego.
Kwiatuszki do mini szklarenki parapetowej wysiane , begonie wysadzone (niechaj się pędzą) , sadzonki wierzchołkowe pobrane , uziemione , niechaj się ukorzeniają i do maja czekają.
A , że weekend nie sprzyjał podwórkowym działaniom , tak wietrzysko hulało , energie wyłączyło , więc bez wyrzutów sumienia , zasiadłam  początkowo przy świecy , by rozrysować  sobie plan tegorocznych wysiewów w swoim warzywniku.
Sprawiło mi to niemało przyjemności , a i stało się wyzwaniem.
Rysunek -projekt rabaty okazuję się być bardzo ważnym i pomocnym , należy go przechowywać przez jakieś trzy lata , żeby zapobiec popełnianiu błędów przy zmianowaniu roślin , a co się z tym wiąże , pomaga zadbać  o kondycję gleby i siłę wzrostu roślin.
     Ja niestety nie  mam dużo  miejsca  na uprawę warzyw . Zaledwie jakieś 7 metrów na 4. Muszę więc kombinować , żeby  mieć po trosze każdego z ulubionych gatunków.
Każdego roku zupełnie naturalnie , wysiewałam je , jak mi rozsądek podpowiadał . Jedne już zjedzone , drugie w fazie wzrostu , po nich powtórka z ulubionych .
I takim sposobem stosując przedplon i poplon , na małym skrawku ziemi , pojedliśmy witaminy  pod dostatkiem.
Ostatniej jesieni obdarowaliśmy ziemię obornikiem .Widły i siła męskich rąk okazały się być zbawienne.
Jak sobie postanowiłam , trochę  doczytałam o uprawie warzyw, w końcu nie we wszystkim można być dobrym , a na naukę nigdy nie jest zbyt późno.
Jak się okazało taka sztuka wysiewania jaką stosowałam bezwiednie przez ostatni czas , ma swoją nazwę - UPRAWA WSPÓŁRZĘDNA .Warto ją stosować na małych powierzchniach uprawnych , więc dla mnie może okazać się najlepszą. Generalnie to technika uprawy  podpatrzona  z naturalnego środowiska , która polega na właściwym wzajemnym doborze i sąsiedztwie roślin.
Właściwa współzależność rosnących przy sobie roślin  wzmacnia ich życiową siłę.
W środowisku naturalnym wszystko dzieje się bez ludzkiej ingerencji , a każdym ogródku warzywnym , to my decydujemy , co ma przy sobie rosnąć.
Uprawa współrzędna zwana inaczej mieszaną odbywa się na jednej grządce i polega na tym , że różne gatunki roślin zostają zasadzone razem w jednym rzędzie  lub też w obrębie jednej grządki w różnych rzędach.
Dobór roślin w uprawie współrzędnej nie może zależeć od przypadku.
Poszczególne gatunki maja na siebie korzystny wpływ  , jak i źle dobrane  mogą osłabić plony.
Wczesne odmiany powinny w odpowiednim momencie ustąpić miejsca warzywu , które dojrzewa najdłużej.
Warzywo , które rośnie najdłużej stanowi plon główny.
Gęsty i zwarty wysiew , powoduje , że chwasty mają małą zdolność do wzrostu , a właściwy dobór wzajemny roślin sprawia , że są dla siebie naturalną ochroną przed szkodnikami i chorobami.
Zapewne wszystkim znana jest uprawa obok siebie marchwi i cebuli.
Wzajemnie chronią się przed połyśnicą marchwianką i śmietką cebulanką.
Przy fasoli warto sadzić cząber, odstrasza czarne mszyce burakowe .
Czosnek i szczypiorek chronią glebę przed chorobami grzybowymi , mączniakiem.
Warto je sadzić przy truskawkach lub w sąsiedztwie drzew i krzewów owocowych.
Osobiście nie cierpię aksamitki , ale jest zbawienna w każdym ogrodzie.
Mnie przed dwoma laty truskawki i pietruszkę  pożerały nicienie, od kiedy zaczęłam ja wysiewać na grządkach warzywnych , mój koszmar się skończył.
Okazało się , że jej korzenie wydzielają takie substancje, które zabójczo działają na te paskudztwa. Podobne działanie ma nasturcja , więc zaplanowałam, że ją w tym roku wysieję.
Kiedy okazało się , że ta popularna i ekologiczna uprawa roślin ma swoje zastosowanie od lat , postanowiłam  i ja ją zastosować.
Nie miałam pojęcia , że kiedyś tak powszechnie stosowano wzajemną uprawę ziół i warzyw.
Rzekomo posadzenie sałaty  i kalarepy i kapusty obok siebie sprawiało , że zapach liści odstraszał pchełkę  falistosmugą.
Taką samą wzajemność stosowano sadząc pora , pomidora i kalafiora obok siebie. Zapach liści pomidorów chronił uprawę przed wgryzkiem szczypiorkiem i bielikiem kapustnikiem.
Okazuje się , że można było uprawiać ogródki bez środków chemicznych . Mądrość , wiedza i obserwacje naszych babć, okazały się być niedocenione.
Zapewne spędzały na zagonach warzywnych wiele godzin .Sadziły i dbały  o swoje plony , wykorzystując do tego wiedze i rozsądek . Kiedyś ziemia była głównym żywicielem rodziny , dlatego traktowano ją  z szacunkiem i powagą.
My współczesne ogrodniczki  wpadamy na grządki , wysiewamy i liczymy , że wszystko samo urośnie .Jak słabo rośnie , to nawozem , jak coś zżera , to opryskiem .
Efekty wiadomo jakie.
 Zatem ja w tym roku na poważnie podchodzę , nie tylko do kwiatów , ale i do warzyw.
Zobaczcie , co rozrysowałam.


Za dnia okazało się trochę mało wyraźne .Trudno  i przykro . Nic na to nie poradzę , że wena mnie po nocy ogarnęła.
Za to szybko cisza zapadła , dzieci posnęły , więc  chociaż  rozmyślać nad planowaniem siewu i nasadzeń mogłam bez problemu.
A to chyba w tym przypadku najistotniejsze.
Było to bardziej stresujące niż robienie projektu rabaty kwiatowej.
Kwiaty nie mają tak wzajemnych współzależności.
Bardziej trzeba im dopasować jakość gleby i nasłonecznienie.
A tu ....dosłownie  " wyższa matematyka ".
Okaże się , czy nie popełniłam rażących błędów.
Będzie buraczek na zimę , albo i nie .
I legenda w tym przypadku , może okazać się pomocna.

legenda do projektu mojego warzywnika.
I jeszcze jedno.
Pod projektem są czerwone i żółte kwadraty .
Żółte pokazują , na których grządkach wysieję rośliny na przedplon :sałaty , rzodkiewka .
Czerwone pokazują , gdzie wysieję rośliny na poplon np. sałatę dębolistną ,  roszponkę , szpinak i rzodkiewkę na jesienny zbiór.
Działajcie , planujcie , może i Wam uda się zwiększyć i poprawić jakość plonów warzywnych .
Powodzenia .
Kate.









czwartek, 13 marca 2014

Pierwsze przedwiosenne Candy

Cudowna pogoda nastraja wszystkich optymizmem i  sprawia , że częściej się uśmiechamy.
Zrobiło się przyjemnie i bardziej " żywo" i kolorowo.
A , że i mnie ostatnio jakoś tak cudownie się wstaje każdego ranka  , postanowiłam podzielić się z Wami swoją radością i przygotowałam małą niespodziankę.
To mój pierwszy przedwiosenny wianek , na pamiątkę ostatnich słonecznych dni.
Wianek zrobiłam własnoręcznie i na kwiatuszki też znalazłam sposób  , bo jak witać wiosnę bez kolorowych kwiatów.
Niech i Wam przyniosą tyle radości , ile mnie sprawiło przyjemności ich zrobienie.
Kto ma ochotę zostać nowym właścicielem wianka , zapraszam do zabawy.
Oto zasady :
  • zostań publicznym obserwatorem bloga
  • jeżeli chcesz wziąć udział w losowaniu wianka , zostaw komentarz pod moim postem
  • podlinkuj zdjęcie - baner z informacją o Candy na Swoim blogu lub Facebooku 
  • osoby nieposiadające bloga  proszę o pozostawienie w komentarzu adresu e-mail (do kontaktu dotyczącego ewentualnej wygranej)
A oto wianek i banerek do  mojego Candy.



Wyniki losowania ogłoszę 1 -ego kwietnia i obiecuje nie robić sobie z tego żartów.
Zapraszam serdecznie i życzę Wam miłej zabawy .
Kate.

niedziela, 9 marca 2014

Takie małe i cieszy

Sobotnie wiosenne słońce zapewne nie tylko mnie wyciągnęło z domu wodząc swymi promieniami za nos.
Dzień był cudowny.
Nie przeraził mnie ogrom pierwszych wiosennych porządków w ogrodzie.
Jak zazwyczaj  na swoich rabatach pozostawiłam na zimę  liście z pęcherznic, brzozy , trzmieliny , przekwitnięte kwiaty  , pozostałości po paprociach , funkiach  i  takie tam różności  , pozostałości po kolorowej jesieni.
Teraz należy to pozbierać , tylko delikatnie , bo pod tą " liściastą pierzynką " sprytnie ukrywają się pierwsze kolorowe cudeńka. Polecam do tych prac zamiast grabi , użyć palów  swych rąk .
Tylko bez przesady , nie czyście ogrodu na  " cacy "  , to nie zdrowo. Z czasem wszystko się samoistnie rozłoży  , zasilając i rozluźniając glebę.
Na moich rabatkach już wyłażą krokusy  , przebiśniegi . Pierwiosnki  też nieśmiało prężą ku słońcu fioletowe główki .




śpioszki -śniadki i ceramiczne kwiatki
Jednym słowem robi się przyjemnie.
Kilka godzin pracy już poza mną , to wspaniały relaks dla uszu i oczu zmęczonych szarością  zimy i zgiełkiem panującym w domu wiecznie pełnym dzieci i harców.
     Jeżeli ktoś  z Was zaspał , to w zasadzie już ostatni moment na przycięcie drzewek owocowych , prześwietlenie i odmłodzenie drzewek i krzewów ozdobnych.
Jeżeli ziemia w ogrodzie całkowicie rozmarzła , podeschła , nie klei się  do butów możecie  śmiało  posadzić drzewka i krzewy żywopłotowe.
Zbadajcie kondycje trawy po zimie . Zapewne będzie wymagała użycia aeratora , napowietrzenia ziemi , zniszczenia pozimowej skorupy i  siewek chwastów. Wyczeszcie ją (wygrabcie) , i niechaj startuje , a po pierwszym koszeniu podkarmcie ją specjalnym nawozem do trawników.
Jeżeli i na Waszych terenach temperatury skoczyły tak znacznie , radzę zdjąć otuliny z róż i innych krzewów , rozgarnąć kopczyki , pilnujcie , aby się nie zaparzyły .I obserwujcie zmiany  temperatury. Noce i ranki mogą jeszcze być mroźne , wówczas warto narzucić ubranko tylko na noc.
Dla posiadaczy oczek wodnych polecam powolutku wziąc się za oczyszczanie zbiorników z liści i szlamu.
Świetnie sprawdzają się do tego preparaty ekologiczne  , po dwóch tygodniach  woda odzyska swą świetność.
A w domu lub w przydomowej szklarence warto wysiać już w pojemniczki kwiaty jednoroczne , wasze ulubione oczywiście . U mnie nie zabraknie oczywiście niebieskiej lobelii , cleomy kolczastej , żółtej sanvitalii , i innych mieszanek .Zakupiłam też taką specjalną wabiąca motyle.

cleoma -idealnie nadaje się,by zapełnić puste miejsca na rabacie , lub na obwódki rabat

Poza tym pora już ukorzenić sadzonki np .pelargonii  , forsycji itp.
Ja zapewne w tym roku powtórzę na tarasie aranżacje donic z plektanusem bordowym w roli głównej.
Lubi zacienione stanowiska .Mój zaszalał w poprzednim sezonie.Uwielbiam go , udaję się nawet w gruncie , oby tylko słońce go nie parzyło.

przeniosłam go do ogrodu , gdy na tarasie zrobiło się mu ciasno
Wspaniale prezentuje  się   saute  , ale że lubimy kolory proponuje sadzić go z bakopą , żółtymi begoniami , surfiniami  , lub kaskadową petunią miniaturową.
Wyjatkowo łatwo sie ukorzenia , wystarczy uszczknąć pęd wierzchołkowy, zanurzyć w ukorzeniaczu  i do ziemi . I nie zapominajcie o begoniach , warto je podpędzić w domu i szybciej cieszyc oczy kaskadami pięknych kwiatów.
Marzec daje nadzieję na słoneczne dni , niebawem przyjdzie prawdziwa ciepła wiosna.
Z tej okazji będzie niespodzianka , zaproszę Was na PIERWSZE WIOSENNE CANDY .
Podarunek się szykuje.
Puki co  jeszcze trochę słońca z mego ogrodu i ukochanej ścieżki , która budzi się do życia.

stokrotki w oczekiwaniu na macierzankę, miniaturowe kosaće i inne maluchy

Słonecznych i ciepłych dni Wam życzę  i owocnej pracy ....do ogrodu !!!
 Kate.






środa, 26 lutego 2014

cudze chwalicie , swego nie znacie

....to niestety często nam się przydarza.
I mnie wprowadził w osłupienie fakt , że nie wiedziałam nic , ale to absolutnie nic o istnieniu Ogrodów Pałacowych w Kozłówce.
Tak to w życiu bywa czasem , że potrzeba zmusza nas do różnych , dziwnych wyjazdów.
I mnie tak poniosło naprędce na Lubelszczyznę , w okolice Lubartowa.
Zupełnie obce to dla mnie tereny , ludzie , kultura . Więc tak sobie delikatnie obserwowałam okolice podróżując każdego ranka samochodem jako pasażer. 
Za każdym razem , kiedy  przejeżdżaliśmy nieopodal Kozłówki dostawałam skrętu szyi , odwracając się za pięknymi widokami dobiegającymi z dala. Wzrok chyba każdej przejeżdżającej osoby przyciągały wspaniałe zespoły pałacowe.
I tak wyglądało to parę dni .Pochłonięta wówczas innymi obowiązkami odpuściłam sobie dociekania historii tychże obiektów .A , że niestety pora roku taka nie inna , walory kolorystycznie nie przemówiły do mnie i nie dały żadnych podpowiedzi o możliwości istnienia  w tymże miejscu tak ciekawego ogrodu i parku.
Chyba nie muszę Wam opowiadać  ze szczegółami jak mocno skoczyło mi ciśnienie , kiedy już w drodze powrotnej w pociągu , walcząc ze zmęczeniem i napadającą mnie sennością zaczęłam grzebać w internecie i szukać informacji na temat historii rezydencji Zamoyskich , i odkryłam fakt , że przy tych cudownych zabytkach żyją także piękne ogrody.
Długa to była chwila , puki ochłonęłam.
Zaczęłam w duchu uspokajać się faktem , że mamy przecież przedwiośnie , a tam raczej parę dni po ostrej zimie i śnieżnych nawałnicach  (na Lubelszczyźnie) i niestety jest to pora roku , kiedy każdy ogród śpi  i niekoniecznie można podziwiać go w pełnej okrasie.
Tylko dzięki temu złość na siebie i nie tylko siebie minęła.
  Ponoć  ogród do dziś zachował swój dawny układ. Na dziedziniec rezydencji, od zachodu, prowadzi neobarokowa brama, wykonana w początku XX wieku . Narastające stopniowo ku górze budynki, połączone esowatymi murami ,  i nadają bryle pałacu monumentalności.
Od strony wschodniej rozpościera się ogród nawiązujący jeszcze w swych podziałach do renesansowego układu kwaterowego, którego głównym elementem jest salon z symetrycznie ukształtowanymi parterami, obwiedzionymi opaskami z bukszpanów i róż. W głębi salon ten staje się nieco węższy, z półkoliście zakończonym parterem. W bezpośrednim sąsiedztwie pałacu znajduje się fontanna .W wieku XX park rozszerzono w kierunku północnym, gdzie urządzono bażantarnię oraz we wschodnim, która nawiązując do tradycji miała być zwierzyńcem. Dziś w dawnej bażantarni znajdują się woliery, w których hodowane są te piękne ptaki łowne.

Na śródleśnych polanach urządzono plac piknikowy z rożnem i miejscem do biesiadowania zaś nieco dalej plac zabaw dla najmłodszych gości Kozłówki. Zacisznym kątem" tonącym od wiosny do jesieni w kwiatach jest rosarium usytuowane w części północnej zespołu pałacowego.


Drzewostan parku w Kozłówce stanowią przede wszystkim lipy i klony, ale są tu też i dęby, z których jeden, rosnący na dziedzińcu, jest pomnikiem przyrody, kasztanowce, graby, sosny i świerki, topole i brzozy. Niewiele jest już w Europie miejsc, gdzie można zobaczyć tak dorodne wiązy.

Ogród i posiadłość z lotu ptaka.










I tak można by  bez końca .
Ciekawostką jest fakt , że mimo  tak wielu lat istnienia ogrodu i parku , one nie śpią.
W 2012 roku , odbył się tam Międzynarodowy  Land Art Festiwal .
Miłośnicy sztuki i natury tworzyli tam własne dzieła z gałęzi , kory , kamieni , wykliny.


Artyści jako materiał wykorzystali wyłącznie to , co ofiarowała im przyroda , z szacunkiem do natury i ekologii.


Świetna sprawa , więcej możecie sobie poczytać na ich oficjalnej stronie.
Mam nadzieję,  że więcej takich imprez zdobędzie popularność .
Ja niestety  mogę już sobie tylko powzdychać.
 Ominęło mnie wiele przyjemnego  , ale nadrobiłam zaległości , doczytałam , obejrzałam i przekazuję dalej . Gdyby i was kiedyś  palec boży pokierował w tamte strony , zwłaszcza w okresie letnim , nie wykręcajcie szyi w samochodzie , a walnijcie kierowcę nie raz i nie dwa , zatrzymajcie auto i wybierzcie się na dłuuuuuugi przyjemny spacer.
Warto .
Jednych kręcą pałace , innych ogrody , a tam w Kozłówce znajdziecie i to i to.

pozdrawiam serdecznie już z mego domowego zacisza i życzę udanych wypraw , gdziekolwiek i kiedykolwiek się znajdziecie.

ps. dla wtajemniczonych .
 Ze swojej podróży przywiozłam  cudowny zasuszony  pompon - kwiatostan platanu klonolistnego.
Powędrował już na półeczkę z pamiątkami obok dwucentymetrowych dzbanuszków ręcznie malowanych , biletu z koncertu Stinga , kieliszków po babci Anieli , pudełeczka na sekrety i wielu innych dupereli bliskich memu sercu.

INFORMACJA

Statystyka

Obserwatorzy